Braterstwo‎ > ‎Tematy formacji‎ > ‎

Jak być bliskim

  • Jak udał się nam wypełnić postanowienia z ostatniego spotkania?
  • Czy mamy w sobie motywację by starać się okazywać bliskość?
I Widzieć
Pan Jezus nakazuje nam, Jego uczniom, abyśmy byli bliźnimi dla innych.
Co to jednak oznacza w konkrecie?
Dla św. Jana Pawła II to była przede wszystkim postawa słuchania i uwagi dla każdego człowieka, nawet tego najmniejszego.
Ktoś mówił: „Jak mieszkałem sam, to wydawało mi się, ze jestem święty, jak zacząłem mieszkać z innymi, to widzę jak wiele we mnie wad...”

Spróbujmy porozmawiać o konkretnych sytuacjach. 
  • Jak sobie z tym radzić, jaką postawę przyjmować.
  • Gdy wyjeżdżamy razem i musimy mieszkać wspólnie, wspólnie jeść i znosić się wzajemnie...
  • Gdy przebywamy w szpitalu lub sanatorium...
  • Gdy nie umiemy się dogadać z opiekunem...
II Osądzić
Przeczytajmy fragment 

Rz 12,9-18

Jak rozumiemy te wskazania?
Św. Paweł daje bardzo konkretne rady: czyńcie dobro, błogosławcie, bądźcie życzliwi, okazujcie cześć, weselcie się, bądźcie cierpliwi, wytrwali, gościnni, pomagajcie, bądźcie zgodni, nie wywyższajcie się…

Aby być bliźnim dla drugiego muszę przekraczać siebie, swój egoizm, pychę, lenistwo, indywidualizm...,muszę być z nim prawdziwie pojednany, bez urazów i patrzenia na siebie. Muszę wymagać od siebie więcej niż od innych, w myśl słów Jana Pawła II 'Wymagajcie od siebie choćby nikt inny od was nie wymagał
To wymaga odwagi, mądrości i siły, niech jej nam Pan udzieli.

III Działać
Co mogę zrobić, aby odpowiedzieć na Boże wezwanie?
Wybiorę jedno postanowienie, np:
  • wykorzystam wyżej wymieniony tekst do rachunku sumienia i wprowadzę wnioski w życie;
  • zmienię moją postawę wobec konkretnej jednej osoby, aby być dla niej lepszym
  • w konkretnej sytuacji (np. wyjazdu, czy spotkania) zrezygnuje ze swojej wygody, przyjemności na korzyść drugiej osoby (jej zadowolenia, dobra)
  • pojednam się z kimś, kto tego pojednania potrzebuje...

Spotkanie 4. Jak być bliskim
Komentarz do Rz 12,9-18

9-10 Dwie powyższe instrukcje nie wymagają właściwe żadnych komentarzy. Miłość nawet bez obłudy, lecz tylko sztuczna, wymuszona, nieszczera – przestaje być miłością. W dążeniu zaś do doskonałości trzeba najpierw dostrzec całą brzydotę zła, by przestało nas ono pociągać. Wtedy dopiero dobro stanie się przedmiotem pełnego pożądania. Ponieważ wszyscy chrześcijanie są sobie braćmi, nic też dziwnego, że ich wzajemna miłość winna być braterska. Nadto w miłości owej winni jedni drugich wyprzedzać. Miłość chrześcijańska ma być ochocza, zawsze gotowa do świadczenia dobra bliźniemu. Taki właśnie jest sens następnego z kolei napomnienia Pawła. Cześć i szacunek właściwie pojęte nie są niczym innym, jak tylko pewną formą miłości. Chodzi więc nie tyle o zewnętrzne wyrazy szacunku, ile raczej o wewnętrzne, szczere przywiązanie do kogoś, kto na nie zasługuje.

11. Gorliwość była już wzmiankowana jako cnota zalecana tym, którzy mieli kierować akcjami charytatywnymi w społeczności chrześcijańskiej. Ludziom płonącym miłością Bożą Chrystus przeciwstawia w Apokalipsie „ni zimnych, ni gorących” i powie o nich: Skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust (Ap 3,16). Do mobilizowania wszystkich sił w działaniu dla dobra innych powinien skłaniać chrześcijanina fakt, że służąc bliźnim, służy się samemu Chrystusowi. Nie wypada być letnim i opieszałym w Jego służbie.

12–13. „Weselić się nadzieją” – znaczy to pragnąć dóbr niebieskich z niezachwianą ufnością, że się je osiągnie. Żadna trudność nie może pozbawić chrześcijanina prawdziwej radości ducha. Cierpliwość, która ma towarzyszyć pokonywaniu trudności, winna się przejawiać na modlitwie w podobnej, lecz nie identycznej formie: w pierwszym przypadku chrześcijanin odpiera niezmordowanie ataki różnych przeszkód życiowych, w drugim z nie mniejszą energią prosi Boga o pomoc, nie ustając przy tym w śpiewaniu Bogu chwały. Pierwsi chrześcijanie nazywali się świętymi nie ze względu na ich ewentualne roszczenie do bezgrzeszności, lecz w związku z tym, że przyjęli łaskę chrztu świętego. Obowiązki względem braci w wierze były większe niż w stosunku do niewierzących. Prawdziwa pomoc niesiona bliźniemu polega na tym, byśmy sami wyczuwali potrzeby bliźnich, nie czekając aż nas poproszą o wsparcie. Tym zaś, którzy nas odwiedzają, okazać należy gościnność. Jeśli wsparcie materialne miało ulżyć doli przede wszystkim współbraci w wierze, to gościnność obowiązuje wszystkich. Jest cnotą po dzień dzisiejszy szczególnie cenioną przez ludzi Bliskiego Wschodu.

14–15. Obcych nie tylko należy przyjąć i ugościć, lecz także znosić cierpliwie ich obecność i błogosławić im, nawet gdyby się okazali naszymi prześladowcami. Zalecenie to jest niewątpliwie treścią nakazu wydanego przez Chrystusa: A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują (Mt 5,44). W modlitwach ludzi Wschodu – wystarczy przypomnieć sobie treść niektórych psalmów – błogosławieństwa przeplatały się ciągle ze złorzeczeniami. Nic tedy dziwnego, że o jednych i drugich wspomina tu św. Paweł. Polecenie św. Pawła pozornie tylko wydaje się zbyteczne. Nie zawsze szczęście i radość bliźnich wywołuje uśmiech na naszym obliczu. Na powodzenie bliźnich reaguje się bardzo często zazdrością, a ta, jak wiadomo, jest pewną formą smutku i przygnębienia. Nie zawsze też smutek innych wyciska nam łzy z oczu. Za Janem Chryzostomem można śmiało powtórzyć, że ludzie częściej i łatwiej radują się z uradowanymi, niż płaczą z płaczącymi. Chrześcijaństwo to nie tylko wspólnota dóbr materialnych i jedność wiary – to nade wszystko wspólnota myśli i uczuć. Jeden duch i jedno serce ożywiały wszystkich, którzy uwierzyli (Dz 4,32) – pisał Łukasz o pierwszej społeczności chrześcijańskiej.

16. O nic chyba nie troszczył się Paweł bardziej niż o jedność i wewnętrzną harmonię poszczególnych Kościołów. Nic dziwnego, że wezwania do jedności powtarzają się w jego listach najczęściej. U podstaw zaś wszelkich waśni leżała chęć wywyższenia się jednych nad drugich. Należało więc nakłaniać wiernych ustawicznie do tego, by myśleli o bliźnich tak samo, jak o sobie samych. Nie chodzi o to, by pozbawić się wszelkich ambicji, by nie dążyć do tego, co wzniosłe i wielkie. Chrześcijanie nie mogą jednak myśleć o sobie więcej niż jest to konieczne, ich pogoń za osobistą wielkością nie może mieć charakteru jakiejś choroby. Wierni muszą dostrzegać obok siebie także innych ludzi. Muszą kierować się prawdą w rozumieniu zarówno siebie samych, jak i otoczenia. Człowiek niekiedy uważa siebie nie tylko za lepszego moralnie niż inni, lecz także za mądrzejszego, co zresztą nie jest tu bliżej określone przez Pawła. Warto jednak pamiętać o przestrodze, jaką Apostoł przesyła Koryntianom: Gdyby ktoś mniemał, że coś «wie», to jeszcze nie wie, jak wiedzieć należy (1 Kor 8,2). Człowiek wiary winien pamiętać, że jest dzieckiem Chrystusa, tego Chrystusa, który przyszedł nie po to, by Mu służono, lecz aby innym służyć. Winien też starać się nie o to, by przekonywać otoczenie o swej słuszności. Jego troska ma się ciągle sprowadzać do jak najdokładniejszego zrozumienia tych, którzy myślą inaczej.

17. Środowiska społeczne, w jakich żyły i rozwijały się pierwotne wspólnoty, były albo pogańskie, albo złożone z wrogich chrześcijaństwu Żydów. Współżycie z nieprzyjaznym otoczeniem stanowiło dla chrześcijan jeden z głównych problemów religijno-socjalnych. Otóż zasada obowiązująca chrześcijan jest jasna: nikomu złem za zło nie odpłacajcie. Człowiek NT, człowiek znający historię męki i śmierci Jezusa, nie może korzystać z prawa zemsty. Tak nauczał Paweł od samego początku: Baczcie, aby nikt nie odpłacał złem za zło, lecz zawsze usiłujcie czynić dobrze sobie nawzajem i wszystkim (1 Tes 5,15). Uczciwość, szlachetność, wyrozumiałość dla wszystkich, a nawet lub szczególniej dla niewierzących, mogą bardziej pociągać ku nauce Chrystusowej niż najbardziej energiczne przekonywanie o prawdziwości Ewangelii. Tę apostolską funkcję chrześcijańskiej dobroci z pewnością miał Paweł na uwadze, pisząc zacytowane wyżej napomnienie.

18–19. Św. Paweł wie dobrze, że jego życzenie jest ideałem, którego zrealizowanie zdaje się być prawie niemożliwością dla ludzi obciążonych skutkami pierwszego grzechu. Pragnienie pokoju przez jedną stronę wcale nie zakłada podobnych pragnień ze strony otoczenia. Apostoł przemawia do jednego konkretnego człowieka. Wojna, wymierzanie sobie nawzajem sprawiedliwości nie powinny istnieć w życiu społeczeństw. Gdyby wszyscy postępowali według wskazań Apostoła, ideał stałby się rzeczywistością. Uleganie temu zaleceniu w pewnych okolicznościach może się okazać życiowym heroizmem, ale wymaganie Boga jest wyraźne: tylko On jest sędzią. Uzurpowanie sobie prerogatyw Boga jest sprzeczne z Jego wolą. Wspomniana tu przez Pawła pomsta nie oznacza nic innego, jak tylko sprawiedliwość Boga nagradzającego bogobojnych i karzącego bezbożnych.


Spotkanie 4. Jak być bliskim
„Miłość niech będzie bez obłudy. Miejcie wstręt do złego, podążajcie za dobrem. W miłości braterskiej nawzajem bądźcie życzliwi. W okazywaniu czci jedni drugich wyprzedzajcie.
Nie opuszczajcie się w gorliwości. Bądźcie płomiennego ducha. Pełnijcie służbę Panu. 
Weselcie się nadzieją. W ucisku bądźcie cierpliwi, w modlitwie   wytrwali. 
Zaradzajcie potrzebom świętych. Przestrzegajcie gościnności. Błogosławcie tych, którzy was prześladują. Błogosławcie, a nie złorzeczcie. Weselcie się z tymi, którzy się weselą. płaczcie z tymi, którzy płaczą. Bądźcie zgodni we wzajemnych uczuciach. 
Nie gońcie za wielkością, lecz niech was pociąga to, co pokorne. Nie uważajcie sami siebie za mądrych. 
Nikomu złem za złe nie odpłacajcie. Starajcie się dobrze czynić wobec wszystkich ludzi. Jeżeli to jest możliwe, o ile to od was zależy, żyjcie w zgodzie ze wszystkimi ludźmi.” 
(Rz 12,9-18)