Braterstwo‎ > ‎Tematy formacji‎ > ‎

2. Wierzę w jednego Boga

Jakie były nasze postanowienia z ostatniego naszego spotkania ?
Czy udało się nam je wypełnić ?
Jak oceniamy nasza wiarę ?
Czy udało nam się z kimś podzielić, porozmawiać o wierze ?
Czy podjęliśmy jakąś lekturę czy inne działanie by umacniać się w wierze ?
Podzielmy się naszymi doświadczeniami. 

I Widzieć 
Spróbujmy porozmawiać o pierwszych słowach z wyznania wiary
Wierzę w jednego Boga 
Ojca wszechmogącego 
Stworzyciela nieba i ziemi, wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych. 

Zadajmy sobie do każdego określenia dwa pytania ?
- co to znaczy, czy rozumiem te słowa ? (że jest Bóg, że jest jeden, że jest Ojcem, że jest wszechmogący, że jest stworzycielem…) 
- co to znaczy dla mnie, dla praktycznego życia ? (że jest Bóg, że jest jeden, że jest Ojcem, że jest wszechmogący, że jest stworzycielem…) 

II Osądzić 
Bóg mówi o sobie, objawia się w całym Piśmie świętym. Ale chyba najbardziej przekonującym momentem, kiedy Bóg mówi o sobie jest moment powołania Mojżesza. Przeczytajmy Go 

Wj 3,1 – 15 

Wyjaśnijmy sobie niejasności i wątpliwości. 
Zwróćmy uwagę na to, że Bóg jest tym, który rozmawia, jest święty, on widzi co się dzieje, widzi zło, chce działać, chce pomóc. 
Przedstawia się jako Bóg przodków, ale przede wszystkim jako ten, który jest, który istnieje. 
Daje zadanie, powołuje i obiecuje, że będzie obok, będzie wspierał – On jest. 
Jak zupełnie inaczej wygląda życie człowieka, który wierzy, że jest ktoś obok niego, kto jest większy, święty, kto wszytko może, kto celowo stworzył to wszystko co mnie otacza i mnie samego i tym kieruje. On daje mi zadanie do wypełnienia i jest przy mnie wspomaga mnie w tym. Jego celem jest dobro każdego człowieka, bo miłości wszystko stworzył. 
Można przeczytać (lub dać do przeczytania na później rozwinięte teksty dotyczące pierwszych prawd wiary ks. Jaklewicza (w załączniku) 
Jeżeli będzie czas to można przeczytać o konsekwencjach nieuznania Boga, o czym pisze św. Paweł:
Rz 1,19-32  

III Działać 
Jak wierzyć w jednego Boga… 
Niech każdy zrobi sobie jedno postanowienie, które będzie chciał zrealizować do następnego spotkania. np.: 
- zastanowię się jak ja wyobrażam sobie Boga, a jaki On jest naprawdę, zacznę szukać prawdziwego, istniejącego Boga (przede wszystkim przez lekturę Pisma św.); 
- codziennie będę się modlił za tych którzy nie wierzą lub nie znają prawdziwego Boga; 
- przeczytam z katechizmu o wierze w jednego Boga (poszerzę wiedzę o prawdach o których dziś mówiliśmy); 
- porozmawiam z kimś o tym co dowiedziałem się i o czym rozmawialiśmy na tym spotkaniu; 
- napiszę świadectwo, które z prawd wiary poruszonych na tym spotkaniu najbardziej mnie poruszyło, ma największe znaczenie dla mego codziennego życia, podzielę się z innymi tym świadectwem, itp. 

Spotkanie 2.Wierzę w jednego Boga… 
Gdy Mojżesz pasał owce swego teścia, Jetry, kapłana Madianitów, zaprowadził [pewnego razu] owce w głąb pustyni i przyszedł do góry Bożej Horeb. Wtedy ukazał mu się Anioł Pański w płomieniu ognia, ze środka krzewu. [Mojżesz] widział, jak krzew płonął ogniem, a nie spłonął od niego. Wtedy Mojżesz powiedział do siebie: «Podejdę, żeby się przyjrzeć temu niezwykłemu zjawisku. Dlaczego krzew się nie spala?» Gdy zaś Pan ujrzał, że [Mojżesz] podchodził, żeby się przyjrzeć, zawołał niego ze środka krzewu: «Mojżeszu, Mojżeszu!» On zaś odpowiedział: «Oto jestem». Rzekł mu [Bóg]: «Nie zbliżaj się tu! Zdejm sandały z nóg, gdyż miejsce, na którym stoisz, jest ziemią świętą». Powiedział jeszcze Pan: «Jestem Bogiem ojca twego, Bogiem Abrahama, Bogiem Izaaka i Bogiem Jakuba». Mojżesz zasłonił twarz, bał się bowiem zwrócić oczy na Boga.

Pan mówił: «Dosyć napatrzyłem się na udrękę ludu mego w Egipcie i nasłuchałem się narzekań jego na ciemięzców, znam więc jego uciemiężenie. Zstąpiłem, aby go wyrwać z ręki Egiptu i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi żyznej i przestronnej, do ziemi, która opływa w mleko i miód, na miejsce Kananejczyka, Chetyty, Amoryty, Peryzzyty, Chiwwity i Jebusyty. Teraz oto doszło wołanie Izraelitów do Mnie, bo też naocznie przekonałem się o cierpieniach, jakie im zadają Egipcjanie. Idź przeto teraz, oto posyłam cię do faraona, i wyprowadź mój lud, Izraelitów, z Egiptu». A Mojżesz odrzekł Bogu: «Kimże jestem, bym miał iść do faraona i wyprowadzić Izraelitów z Egiptu?» A On powiedział: «Ja będę z tobą. Znakiem zaś dla ciebie, że Ja cię posłałem, będzie to, że po wyprowadzeniu tego ludu z Egiptu oddacie cześć Bogu na tej górze». 

Mojżesz zaś rzekł Bogu: «Oto pójdę do Izraelitów i powiem im: Bóg ojców naszych posłał mię do was. Lecz gdy oni mnie zapytają, jakie jest Jego imię, to cóż im mam powiedzieć?» Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: «JESTEM, KTÓRY JESTEM». I dodał: «Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was». Mówił dalej Bóg do Mojżesza: «Tak powiesz Izraelitom: "JESTEM, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia. 
(Wj 3,1 – 15) 



„To bowiem, co o Bogu można poznać, jawne jest wśród nich, gdyż Bóg im to ujawnił. Albowiem od stworzenia świata niewidzialne Jego przymioty - wiekuista Jego potęga oraz bóstwo - stają się widzialne dla umysłu przez Jego dzieła, tak że nie mogą się wymówić od winy. Ponieważ, choć Boga poznali, nie oddali Mu czci jako Bogu ani Mu nie dziękowali, lecz znikczemnieli w swoich myślach i zaćmione zostało bezrozumne ich serce. Podając się za mądrych stali się głupimi. I zamienili chwałę niezniszczalnego Boga na podobizny i obrazy śmiertelnego człowieka, ptaków, czworonożnych zwierząt i płazów. Dlatego wydał ich Bóg poprzez pożądania ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał. Prawdę Bożą przemienili oni w kłamstwo i stworzeniu oddawali cześć, i służyli jemu, zamiast służyć Stwórcy, który jest błogosławiony na wieki. Amen. Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie. A ponieważ nie uznali za słuszne zachować prawdziwe poznanie Boga, wydał ich Bóg na pastwę na nic niezdatnego rozumu, tak że czynili to, co się nie godzi. 

Pełni są też wszelakiej nieprawości, przewrotności, chciwości, niegodziwości. Oddani zazdrości, zabójstwu, waśniom, podstępowi, złośliwości; potwarcy, oszczercy, nienawidzący Boga, zuchwali, pyszni, chełpliwi, w tym, co złe - pomysłowi, rodzicom nieposłuszni, bezrozumni, niestali, bez serca, bez litości. Oni to, mimo że dobrze znają wyrok Boży, iż ci, którzy się takich czynów dopuszczają, winni są śmierci, nie tylko je popełniają, ale nadto chwalą tych, którzy to czynią. 
(Rz 1,19 – 32) 



ks. Tomasz Jaklewicz 
(ze strony www.wiara.pl) 

Kim właściwie jest Bóg? 
„Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego” To fundament, na którym wznosi się cały gmach wiary. Wiary Kościoła i mojej osobistej. Od odpowiedzi na pytanie „Kim jest Bóg?” zależy bardzo wiele. Właściwie wszystko. 
Kiedy spotkam kogoś pierwszy raz, w mojej wyobraźni spontanicznie powstaje jego obraz. Myślę sobie na przykład: „Co za czarujący uśmiech, to musi być superczłowiek”. Te intuicje są najczęściej błędne. Podobnie rzecz ma się z Bogiem. Człowiek nie wymyśla, nie tworzy Boga, ale Go odkrywa. Tworzy sobie jednak jakiś obraz Boga. Najczęściej daleki od prawdy. Pisze Martin Buber: „Bóg to słowo najbardziej obciążone ze wszystkich ludzkich słów. Żadne inne nie zostało aż tak skalane… Ludzie rysują karykaturalne maski i kładą podpis: oto jest nasz Bóg; mordują się nawzajem i wołają, że czynią to w imię Boże”. Droga rozwoju wiary to oczyszczanie obrazu Boga, to wytrwałe odkrywanie Boga żywego. Wiara nie jest zbiorem subiektywnych wizji, przeczuć czy intuicji. Wiara chrześcijańska jest odpowiedzią na Boże objawienie. Wierzymy w Boga, który objawiał nam swoje oblicze. Gdzie konkretnie? W historii Izraela (Stary Testament) i w historii Jezusa Chrystusa (Nowy Testament). 

Bóg przechodzi z człowiekiem na ty (Bóg  jest osobą
Pismo Święte nie zawiera teoretycznych rozważań o Bogu, ale opowiada historię. To opowieść o Bogu, który wszedł w historię konkretnych ludzi. Dał im się poznać, zawarł z nimi przymierze, zmienił ich życie, ocalił od zguby, dał nadzieję na szczęśliwą wieczność. Ci ludzie stali się później Jego świadkami. Podstawowe znaczenie dla wiary ma opowieść o Mojżeszu, który spotyka Boga w znaku płonącego krzewu (Wj 3). Bóg przywołuje Mojżesza i zleca mu misję wyprowadzenia Izraelitów z niewoli w Egipcie. Mojżesz pyta wtedy Boga o imię. „Odpowiedział Bóg Mojżeszowi: »JESTEM, KTÓRY JESTEM«. I dodał: »Tak powiesz synom Izraela: JESTEM posłał mnie do was«. Mówił dalej Bóg do Mojżesza: »Tak powiesz Izraelitom: JESTEM, Bóg ojców waszych, Bóg Abrahama, Bóg Izaaka i Bóg Jakuba posłał mnie do was. To jest imię moje na wieki i to jest moje zawołanie na najdalsze pokolenia«” (Wj 3,14–15). 

Można powiedzieć, że Bóg przeszedł z człowiekiem na ty. Imię oznacza bowiem osobę. Bóg nie jest anonimową siłą wyższą, ale żywą kochającą osobą. Kimś, kto może mówić, słuchać, tęsknić, kochać. „Ujawnić swoje imię, oznacza pozwolić, by inni mogli nas poznać, w jakiś sposób ujawnić siebie, stając się dostępnym, możliwym do głębszego poznania i do bycia wzywanym po imieniu” (KKK 203). 

Religie pogańskie wiązały na ogół pojęcie bóstwa z konkretnym miejscem. Tymczasem Bóg ojców oznacza coś zupełnie innego. To Bóg, który nie jest już związany z miejscem, tylko z ludźmi. Jest Bogiem Abrahama, Izaaka, Jakuba, czyli chce być Bogiem każdego człowieka. Pojawia się tutaj zupełnie inny sposób myślenia o Bogu. To Bóg osobowy, którego należy szukać i można odnaleźć na płaszczyźnie ja–ty. Pisze kard. Ratzinger: „Boga można spotkać tylko tam, gdzie jest człowiek i gdzie człowiek pozwala Mu się spotkać ze sobą”. Imię „Jahwe” oznacza dosłownie: jestem. Bibliści zwracają uwagę, że w tym słowie nie należy szukać jakiejś filozoficznej, abstrakcyjnej definicji Boga. „Jestem” znaczy tu tyle, co „jestem tutaj”, „jestem dla was”. Podkreślona zostaje więc obecność Boga dla Izraela, dla człowieka. Obecność, która daje oparcie i nadzieję. Pełny sens imienia Boga Jahwe odsłonił się w osobie Jezusa Chrystusa. W Nim Bóg stał się jednym z nas. Jest odtąd z człowiekiem tak blisko, że bardziej już nie można. 

Mocny, bo kocha 
Biblijny obraz Boga akcentuje dwa elementy. Z jednej strony to niezwykła bliskość, możliwość wzywania, to Bóg ludzi, mający oblicze, w końcu Bóg Jezusa Chrystusa, czyli Bóg, który jest miłością. W Credo to bliskie, ciepłe oblicze Boga oddaje słowo „Ojciec”. 

Z drugiej strony Bóg objawia się jako Ten, który jest ponad wszystkim. Wszystko inne przemija, a tylko On naprawdę jest. Izrael podkreślał, że Jahwe nie jest Bogiem narodowym, ale to Bóg wszystkich i wszystkiego. To Bóg, który jest ostateczną Prawdą, Sensem, Źródłem wszystkiego, co jest. W wyznaniu wiary wyrazem tej prawdy o Bogu jest słowo „wszechmogący”. Ten tytuł – po grecku Pantokrator – oznacza Pana nieba i ziemi, władcę wszystkiego. Kryje się tu polemika ze wszystkimi religiami, które za bóstwa uznają gwiazdy czy jakieś inne kosmiczne czy ziemskie siły. To także wskazówka, że Bóg jest ponad wszelką ludzką władzą. 

Nazywając Boga „Ojcem” i „wszechwładnym”, wskazujemy na napięcie między absolutną miłością i absolutną potęgą, oddaleniem i bliskością, między bytem absolutnym i tym, co najbardziej ludzkie. Słowo „Ojciec” nabiera nowego sensu w Ewangelii, w której ukazuje się tajemnica Trójcy Świętej. Czym naprawdę jest „wszechmoc” Boga, staje się jasne dopiero przy żłóbku i pod krzyżem. Okazuje się, że potęga Boga nie opiera się na przemocy, ale na miłości. 

W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego 
Tak zaczynamy każdą modlitwę. Jednak kiedy słyszymy o Trójcy Świętej, mówimy: „to mi się w głowie nie mieści”. I bardzo dobrze. Gdyby Bóg mieścił się nam w głowie, nie byłby Bogiem. Z drugiej strony to źle, że dla przeciętnego chrześcijanina prawda o Trójcy jest czymś tak odległym, zimnym, nieinteresującym. Katechizm mówi: „Tajemnica Trójcy Świętej stanowi centrum wiary i życia chrześcijańskiego”. Czy nie jest to tylko pobożne życzenie? Czy ten rewolucyjny obraz Boga przeniknął już do naszej chrześcijańskiej świadomości? 

Spróbujmy po kolei: 
Źródłem wiary w Trójcę Świętą nie są spekulacje teologów. Bóg sam dał się nam poznać jako Ojciec, Syn i Duch Święty. Sam Zmartwychwstały nakazał uczniom: „Idźcie i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28,19). 

Kościół w ciągu wieków wyznawał wiarę w Ojca, Syna i Ducha Świętego. Zarazem starał się pogłębić tę wiarę i wyjaśniać trudności. Musiał to czynić, ponieważ pojawiały się różne sprzeczne interpretacje. Kościół musiał jasno określić, jaka jest jego wiara, a które poglądy uważa za błędne. Wiara w Trójcę Świętą została sprecyzowana na soborach powszechnych w IV wieku. 

Treść wyznania wiary w Trójcę w najkrótszej formie brzmi następująco: „Jeden Bóg w trzech Osobach: Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Trzy Osoby Boskie są jednym Bogiem, ponieważ każda z nich co do natury jest pełnym Bogiem. Osoby Boskie różnią się między sobą ze względu na relacje, w jakich pozostają względem siebie” (Kompendium 48). Uff, brzmi to dość trudno. Spróbujmy bardziej „po ludzku”.  

Pewien stary teolog tłumaczył klerykom: „Chłopy, w Bogu życie aż kipi”. Kluczem jest zdanie: Bóg jest miłością. Nie tylko miłością do ludzi, ale i w sobie samym. Nie jest samotnikiem, ale wspólnotą kochających się Osób. W miłości jest zawsze podwójny ruch: dawanie i przyjmowanie. Kochać to żyć dla drugiego (dar) i żyć dzięki drugiemu (przyjmowanie). Życie Boga jest dawaniem i przyjmowaniem. 

Ojciec jest całkowitym zwróceniem się ku Synowi. Jest Ojcem dzięki Synowi i dla Syna. Syn zaś jest Synem i żyje jedynie dla Ojca i dzięki Ojcu. Duch Święty to ich wspólny pocałunek. Każda z Osób jest inna dzięki relacji z pozostałymi Osobami. Są jak tancerze wirujący we wspólnym tańcu życia Bożego. 

Jaki to ma związek z moim życiem ?
Wbrew pozorom duży. „W Nim poruszamy się, żyjemy, jesteśmy” (Dz 17,2). Obraz Boga decyduje o obrazie człowieka. Człowiek może być w pełni sobą, kiedy wchodzi w relacje z innymi. Odmienność nie jest zagrożeniem, ale szansą, a nawet warunkiem rozwoju. Egoizm, który każe liczyć tylko na siebie, a w innych widzi zagrożenie, niszczy człowieka. Pisał ks. Twardowski: „Gdyby wszyscy mieli po cztery jabłka / gdyby wszyscy byli silni jak konie / gdyby wszyscy byli jednakowo bezbronni w miłości / gdyby każdy miał to samo / nikt nikomu nie byłby potrzebny / Dziękuję Ci, że sprawiedliwość Twoja / Jest nierównością…”. 

Prawda o Trójcy uświadamia nam, że centrum mojego życia nie jest we mnie, ale poza mną. W innych. Stawanie się sobą to nie kręcenie się wokół własnego pępka, ale to droga ku drugiemu, ku wspólnocie, jedności z innymi i z Innym. Człowiek jest powołany do tego, by stać się tym, czym jest sam Bóg: wymianą życia, komunią. 


Z niczego nie ma nic 
ks. Tomasz Jaklewicz 
Tak mawiały praktyczne kobiety na Śląsku. I miały rację. Skąd świat? Skąd człowiek? Z nicości, z wiecznej materii, z przypadku… ? Wiara odpowiada: świat i człowiek są z Boga, z Jego miłości.
Biblia zaczyna się od słów: „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię”. Potem następuje opis stworzenia świata. Przez sześć dni Bóg ciężko pracuje. W ciągu pierwszych trzy dni tworzy: światło i ciemność, ziemię i niebo, wodę i lądy, a potem zapełnia te przestrzenie słońcem, księżycem, gwiazdami, rybami, ptactwem i zwierzętami lądowymi. Na koniec Bóg stwarza człowieka „na swój obraz i podobieństwo”. Jak refren powraca zdanie: „Widział Bóg, że wszystko, co uczynił, było dobre”. Siódmego dnia Stwórca odpoczywa. Ten opis jest w Księdze Rodzaju uzupełniony opowieścią o ulepieniu człowieka z prochu ziemi i stworzeniu kobiety z żebra Adamowego. 

Wielu chrześcijan wstydzi się tych biblijnych opisów. Łatwo dajemy się zapędzić w kozi róg tym, którzy mówią: „Jak można dzisiaj wciąż wierzyć w takie bajki?”. Otóż można! Przecież bajki przekazują także prawdę o życiu. Czynią to po swojemu, czyli nie językiem nauki, ale językiem opowieści, poezji, symbolu, metafory. Trzeba je tylko umieć interpretować. Pismo Święte także przekazuje wiele istotnych religijnych prawd językiem opowieści, więc nawet bajki. 

Bóg chciał świata i nas 
Spróbujmy pokrótce zinterpretować biblijną opowieść o stworzeniu świata. Jakie płyną z niej prawdy wiary? Biblia mówi o stworzeniu świata i człowieka językiem obrazu, metafor, symboli, narracji. Autor posługuje się takim obrazem świata, jaki funkcjonował w jego czasach. Nie jest przedmiotem wiary to, że świat powstał w sześć dni i od początku został stworzony takim, jakim go widzimy. Intencją Pisma Świętego jest wskazanie, że Bóg jest stwórcą świata i człowieka. 

Bóg stworzył świat w sposób całkowicie wolny. Inaczej mówiąc, świat nie powstał ani z przypadku, ani w wyniku jakiejś konieczności czy przeznaczenia. Bóg mógłby się obyć bez nas i bez świata, ale On chce i nas, i świata. 

Świat jest uporządkowany, jest w nim pewien ład. Świat nosi ślad mądrości i piękna swego Stwórcy. Dlatego sama obserwacja świata pozwala w jakimś stopniu na odkrycie prawdy o Bogu Stwórcy. 
Świat jest dobry. Wszystko pochodzi od Boga: materia i duch. Tradycyjne wyrażenie mówi, że Stwórca stworzył świat z niczego. To oznacza, że nie było wcześniej żadnej materii czy sił, którymi Bóg się posłużył. Świat powstał z miłości Boga i istnieje ku chwale Boga. Bóg nadal podtrzymuje świat w istnieniu. Teologia mówi o tzw. creatio continua – ciągłym stwarzaniu. Bóg przenika, ogarnia wszystko. Każde istnienie ma w Nim źródło. 

Człowiek – osobista idea Boga 
Kim jest człowiek? Na to pytanie może odpowiadać fizyk, chemik, biolog, filozof. Odpowiada także wiara. Wyjaśniając pochodzenie człowieka, Biblia posługuje się opowieścią o Adamie (z hebr. człowiek) i Ewie (z hebr. matka żyjących). „W Adamie powinniśmy widzieć każdego z nas” (kard. Ratzinger). A zatem co mówi wiara? 

Bóg stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo. Co to oznacza? Jako jedyne stworzenie człowiek posiada godność osoby. Jest kimś więcej niż tylko częścią świata przyrody. Potrafi wybierać, tworzyć, dawać siebie. Ma bezpośrednie odniesienie do Boga. Najbardziej podobni jesteśmy do Stwórcy w tym, że potrafimy kochać! Boga i ludzi. 

Człowiek jest jednością ciała (proch ziemi) i duszy (tchnienie Boże). Człowiek jest ciałem i duchem. Nie jest tylko rezultatem ewolucji biologicznej albo miłości rodziców. Każdy z nas istnieje dlatego, że chciał nas Bóg-Miłość. Dusza ludzka pochodzi bezpośrednio od Boga. Człowiek jako całość „jest osobistą ideą Boga” (kard. Ratzinger). 

„Mężczyzna i kobieta stworzeni razem są chciani przez Boga jako jedno dla drugiego” (KKK 371). Są równi w godności, ale różni. Powołani są do tworzenia wspólnoty osób, do wzajemnej pomocy, przekazywania życia, czynienia sobie ziemi poddaną. 

Grzech 
Stan pierwotnego szczęścia, którego symbolem był raj, zakłócił grzech. Opis zerwania owocu z rajskiego drzewa jest symbolem, a nie relacją kronikarza. Pierwsi ludzie okazują nieposłuszeństwo Stwórcy, wybierają własną wersję szczęścia, chcą być jak Bóg, ale bez Boga. Konsekwencją tego wyboru jest zerwanie więzi z Bogiem, zakłócenie kontaktów międzyludzkich, zagubienie samego człowieka. 

Symbolem tych gorzkich owoców grzechu jest wygnanie z raju. Konsekwencje złego wyboru pierwszych ludzi przechodzą na innych. To tajemnica jakiejś ludzkiej solidarności w złu. Teologia nazywa ten stan, w którym człowiek się rodzi, „grzechem pierworodnym”. W człowieku jest wewnętrzne pęknięcie: pragnie Boga i zarazem buntuje się przeciw Niemu. Po upadku Bóg szuka człowieka i obiecuje mu wybawienie. Tę zapowiedź zrealizuje Chrystus, nazwany potem Nowym Adamem. 

Dlaczego dobry Bóg pozwala na zło? 
To pytanie, które prędzej czy później dopadnie każdego. Trzeba uczciwie powiedzieć: nie ma na nie całkiem jasnej i pewnej odpowiedzi. 
Jest jakaś nieprzenikniona tajemnica zła. Całość wiary chrześcijańskiej mierzy się z tym pytaniem. Wierzymy, że Bóg w żaden sposób, ani bezpośrednio, ani pośrednio, nie jest przyczyną zła. Zło pochodzi z wolności, jest zaprzeczeniem dobra, czymś w rodzaju pasożytniczej rośliny. 
Tajemnicę zła rozjaśniają śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa. „Z największego zła moralnego, jakim było odrzucenie i zabicie Syna Bożego, Bóg wyprowadził największe dobro: uwielbienie Chrystusa i nasze Odkupienie” (Kompendium 58). 

Co to jest Opatrzność Boża? 
Wiara w Opatrzność wyraża prawdę, że Bóg nie jest obojętnym Stwórcą, który nas stworzył, a potem mówi: „radźcie sobie sami”. Jest inaczej. Bóg ma nas cały czas na oku, co nie znaczy, że On sam wszystko robi za nas. 
Podobnie jak rodzice, którzy z troską patrzą na swoje dzieci, pragną ich dobra, ale przecież pozwalają im żyć swoim życiem. Symbolem Opatrzności jest oko oprawione w trójkąt. 
To nie oko „Wielkiego Brata”, który nami manipuluje z ukrycia. Ten Boży „wzrok” trzeba rozumieć inaczej. W obecności Wszechwidzącego człowiek znajduje poczucie bezpieczeństwa. Nigdy nie jestem sam, Ktoś stale mi towarzyszy i wspiera. 

Aniołowie 
Mówi o nich wielokrotnie Pismo św. To istoty duchowe, niecielesne, obdarzone rozumem, wolą. Stanowią bezpośrednie, żywe otoczenie Boga, któremu oddają chwałę. Kościół korzysta z tajemniczej i potężnej pomocy aniołów.